Piotr avatar

#232 - Diamenty, krew i polityczna miotła, czyli o książce „Miejsce i imię” Macieja Siembiedy

lesiopm

Published: 13 May 2026 › Updated: 13 May 2026#232 - Diamenty, krew i polityczna miotła, czyli o książce „Miejsce i imię” Macieja Siembiedy

#232 - Diamenty, krew i polityczna miotła, czyli o książce „Miejsce i imię” Macieja Siembiedy

1.jpg

Często łapię się na tym, że autorzy cykli wpadają w pułapkę kopiowania własnych schematów. Z tego powodu rzadko czytam kolejne części jedna po drugiej – potrzebuję oddechu, by nie mieć wrażenia, że jem ten sam odgrzewany kotlet. W przypadku „Miejsca i imienia” Macieja Siembiedy – kontynuacji przygód Jakuba Kani znanego z „444” – momentami czuć ten znajomy rytm. Nie dyskwalifikuje to książki, ale sprawia, że o prawdziwe zaskoczenie u stałego czytelnika jest nieco trudniej.

Misja eks-prokuratora dla Jad Waszem

Po odejściu z IPN Jakub Kania nie idzie na emeryturę. Zaczyna współpracę jako konsultant z izraelskim Instytutem Jad Waszem. Zlecenie? Odnaleźć na Górze Świętej Anny zbiorową mogiłę żydowskich robotników zabitych pod koniec wojny. Z prośbą o pomoc zwróciła się grupa jubilerów z Amsterdamu, choć – jak można się domyślić – Holendrzy zataili swój prawdziwy, „diamentowy” motyw.

Fabuła toczy się dwutorowo. Pierwsza ścieżka startuje w latach 20. XX wieku, by potem rzucić nas w sam środek piekła hitlerowskiego obozu na Górze Świętej Anny. Druga to współczesność, okolice 2012 roku. Obie nitki są tak samo przesycone faktami i ciekawostkami, że akcja pędzi bez trzymanki.

Głównym bohaterem historycznym jest Dawid Schwartzman – kuglarz, który całkiem przypadkiem stał się genialnym szlifierzem, twórcą „czarnego szlifu”. Miłość do córki szefa pakuje go do więzienia, a wolność odzyskuje dopiero podczas okupacji... by natychmiast trafić do transportu do Auschwitz. Pod fałszywym nazwiskiem Johan Pinto ląduje jednak w obozie Annaberg. Tam, pod okiem generała SS Albrechta Schmelta, powstaje specjalna grupa szlifierzy, która na boku obrabia zrabowane Żydom kamienie.

Współcześnie Jakub Kania szuka punktów zaczepienia u ostatnich żyjących świadków. Problem w tym, że każdy jego krok śledzi Wiesław Paluch – jego dawny szef z IPN, którego „polityczna miotła” zmiotła ze stołka. Paluch, w poszukiwaniu łatwej kasy, sypia teraz z wrogiem, czyli współpracuje z Holendrami. Śledztwo szybko okazuje się wielowarstwowe: nad jedną mogiłą krzyżują się interesy jubilerów, byłego agenta KGB, neonazistki, ABW i skorumpowanego gliniarza z Trójmiasta.

Moje wrażenia: Czy lepsze niż „444”? Bez dwóch zdań!

Mimo moich początkowych obaw o schematyczność, Siembieda w „Miejscu i imieniu” poszedł o krok dalej. Przymiotnik „wyjątkowa” to za mało – ta powieść jest momentami wybitna. Research autora to absolutny majstersztyk; sposób, w jaki zrekonstruował realia Amsterdamu i obozu na Górze Świętej Anny, zwala z nóg. Wszystko podane jest z taką lekkością, że te setki archiwalnych dokumentów zamieniają się w czystą przyjemność z czytania.

Wątek Dawida Schwartzmana to literacka perła. Fikcja tak gładko wchodzi w autentyczną historię, że czytelnik przestaje pytać, co wydarzyło się naprawdę, a co zrodziło się w głowie autora.

Mam jednak jedno „ale” – psychologia postaci. Siembieda jest mistrzem faktów, ale jego bohaterowie bywają irytująco jednowymiarowi. Paluch to klasyczny „zły z kreskówki”, a Kania i jego rodzinka są tak nieskazitelni i idealni. Ta „cukierkowatość” Jakuba momentami wręcz drażni – przydałoby mu się trochę więcej brudu za paznokciami, chociaż pod koniec można było odnieść wrażenie, że związek Jakuba zostanie poddany próbie. Liczę na to, że autor trochę namiesza w tym „cukierkowym” świecie Kani.

Podsumowanie – lekcja historii, której nie chcesz przegapić

To nie jest zwykły thriller. Siembieda potrafi przyciągnąć uwagę, spasować wątki i zmusić do refleksji nad tym, jak usilnie promuje się czasem „jedynie słuszną” wizję dziejów. „Miejsce i imię” to przede wszystkim opowieść o zapomnieniu. O tym, że zbiorowy grób na Górze Świętej Anny naprawdę tam był, a przez dekady nikt o niego nie pytał.

Polecam gorąco, najlepiej zacząć od pierwszego tomu, choć „Miejsce i imię” broni się świetnie jako zamknięta całość.

Ocena: 8/10 ⭐

2.jpg


W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.


Leave #232 - Diamenty, krew i polityczna miotła, czyli o książce „Miejsce i imię” Macieja Siembiedy to:

Written by

Cyclist & Running * beer lover

Read more #polish posts


Best Posts From Piotr

We have not curated any of lesiopm's posts yet. But you can encourage our curation team to review posts by visiting them regularly and by referring other readers. Because we give priority to frequently read content.

More Posts From Piotr