Piotr avatar

Warmia skuwa lód, czyli mazurskie nordic noir. Recenzja „Chłodu” Weroniki Mathii

lesiopm

Published: 16 Jun 2026 › Updated: 16 Jun 2026Warmia skuwa lód, czyli mazurskie nordic noir. Recenzja „Chłodu” Weroniki Mathii

Warmia skuwa lód, czyli mazurskie nordic noir. Recenzja „Chłodu” Weroniki Mathii

239.png


Często łapię się na tym, że czytając współczesne kryminały, zastanawiam się, dlaczego ich autorzy tak uparcie omijają moje rodzinne strony. Książek, których akcja dzieje się na Warmii i Mazurach, jest wciąż jak na lekarstwo. Podczas gdy Dolny Śląsk ma całą armię pisarzy rozsławiających tamtejsze zamki i podziemia, nasz region ląduje w literackim cieniu. Na szczęście Weronika Mathia próbuje odwrócić te krzywdzące statystyki. I robi to w wielkim stylu.

Wreszcie dostałem do rąk książkę, która oddycha moim lokalnym powietrzem.

Mathia umiejscawia akcję swojej najnowszej powieści „Chłód” na Warmii, a dokładniej w Pasymiu i okolicach – urokliwym, niewielkim miasteczku na południowy wschód od Olsztyna. To właśnie tam, na terenie niszczejącego, dawnego ośrodka turystycznego Rudka, zostają znalezione zwłoki młodego chłopaka, Patryka Białego. Nie wiadomo, czy popełnił samobójstwo, skacząc z okna, czy ktoś mu w tym pomógł. Faktem jest jednak, że zarówno przed, jak i po śmierci został potwornie skatowany. Miejscowi uznawali go za lokalnego dziwaka – tylko dlatego, że miał odwagę wyrażać siebie poprzez makijaż i długie włosy.

Na miejsce tragedii przybywa Karolina Rawa, błyskotliwa technik kryminalistyczna z Olsztyna. Dla niej to nie tylko zawodowe wyzwanie, ale też bolesny powrót w rodzinne strony – w Pasymiu wciąż mieszka jej babcia oraz wujek z córkami. Śmierć Patryka niemal natychmiast zaczyna wiązać się z postacią jego dziadka, Szymona Białego. Mężczyzna dopiero co opuścił mury więzienia, gdzie odsiedział blisko trzydzieści lat za brutalny mord na koledze, dokonany w noc sylwestrową.

Gdy Karolina odkrywa, że jej własna rodzina jest uwikłana w tę lodowatą sieć sekretów, rozpoczyna prywatne śledztwo. Odpowiedź na pytanie, kto zabił chłopaka, tkwi głęboko w wydarzeniach sprzed trzech dekad. Autorka regularnie zabiera nas w podróż do lat 90., kiedy to personel ośrodka wczasowego Rudka przygotowywał się do pierwszej (i jak się okazało – ostatniej) zabawy sylwestrowej pod wodzą nowego inwestora z Niemiec. Mathia buduje ten retrospektywny obraz metodycznie – fragment po fragmencie, wspomnienie po wspomnieniu.

Moje wrażenia – Nie dla tych, którzy szukają adrenaliny

Twórczość autorki była dla mnie całkowitą niewiadomą, nigdy wcześniej nie miałem w rękach jej książek. Ponieważ jednak uwielbiam literackie eksperymenty, ogromnie cieszę się, że na nią trafiłem. „Chłód” to kapitalny, gęsty thriller psychologiczny, w którym klasyczne pytanie „kto zabił?” w pewnym momencie schodzi na dalszy plan.

Zagadka śmierci Patryka staje się jedynie punktem wyjścia do opowiedzenia znacznie bardziej złożonej, wielopokoleniowej tragedii. O wiele bardziej frapujące okazuje się odkrywanie prawdy sprzed lat: dlaczego Szymon zabił przyjaciela? I czy na pewno to on trzymał wtedy narzędzie zbrodni?

Nie znajdziecie tu pościgów, dynamicznych strzelanin ani szalonych, hollywoodzkich zwrotów akcji. Nie ma tu też bohaterów, których moglibyśmy z czystym sumieniem podzielić na dobrych i złych. Weronika Mathia udowadnia za to, że potrafi tworzyć piekielnie emocjonalne, wielowymiarowe portrety zwyczajnych ludzi.

Szymon Biały, ochrzczony przez media „Rzeźnikiem z Pasymia”, to jedna z najciekawszych i najbardziej niejednoznacznych postaci, jakie spotkałem w polskiej prozie w ostatnich latach. Stare rany otwierają się na nowo, a każdy, kto wie cokolwiek o tamtej sylwestrowej nocy, milczy. Jakby najmniejsze słowo miało skruszyć cienki lód pod ich stopami. Do samego końca nie wiesz, co masz do Szymona czuć. Potwór? Ofiara? Człowiek, który odpokutował swoje winy, czy ktoś, kto sam wymierza sobie wewnętrzną karę każdego dnia?

Ogromną rolę gra tu warmińska sceneria. Rozległe lasy i skute lodem jeziora, które mróz zamienia w srebrzyste, głuche tafle, budują niesamowity klimat. Porównania prozy Mathii do skandynawskiego nordic noir są w pełni uzasadnione: ta sama surowość, to samo powolne, hipnotyzujące tempo i ta sama teza, że małe miasteczka potrafią skrywać najbardziej potworne sekrety.

Mnie to totalnie kupiło i na pewno nadrobię poprzednie książki autorki. Polecam, ale ze świadomością, że nie jest to lektura dla fanów dynamicznej akcji. To kryminał dla tych, którzy lubią, gdy literatura zostawia ich z poczuciem autentycznego, wewnętrznego chłodu.

Ocena: 8/10 ⭐

2.png



W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.


Leave Warmia skuwa lód, czyli mazurskie nordic noir. Recenzja „Chłodu” Weroniki Mathii to:

Written by

Cyclist & Running * beer lover

Read more #polish posts


Best Posts From Piotr

We have not curated any of lesiopm's posts yet. But you can encourage our curation team to review posts by visiting them regularly and by referring other readers. Because we give priority to frequently read content.

More Posts From Piotr