ataraksja avatar

Dziennik #95/2026 - samotność

ataraksja

Published: 30 May 2026 › Updated: 30 May 2026Dziennik #95/2026 - samotność

Dziennik #95/2026 - samotność

preserved-eggs-symmetry-7599705_1920.jpg

Źródło: Pixabay


Dobry wieczór.

Pospałam dzisiaj. Wczoraj wieczorem wzięłam nowy zestaw leków czyli stabilizator nastroju x 2 + antydepresant + nasenne i było ok. Trochę się bałam, bo nie wiedziałam jak organizm zareaguje, ale było naprawdę w porządku. Nie ścięło mnie momentalnie tylko łagodnie zasnęłam i dość dobrze spałam. Obudziłam się w nocy jakieś dwa razy co było zajebistym wynikiem, bo zwykle budzę się jakieś sto razy.

Jak wstałam to poszłam na spacer z psem i na zakupy. Źle się dzisiaj czuję. Czuję przejmujący smutek taki aż do szpiku kości i samotność, która zniewoliła mi serce. Nie mam z kim porozmawiać o tym co przeżywam, jestem sama na froncie i jest mi z tym ciężko. Dlaczego tak jest nie chcę tego rozwijać. Mimo wszystko cierpię. W chuj.

Przeleżałam cały dzień w łóżku gapiąc się w ścianę. Zamiennie w sufit. Szczytem produktywności było umycie głowy, ale ja mam akurat pierdolca na tym punkcie, że musi być umyta codziennie, więc nie wiem czy bym się podniecała tym. Popołudniu pojechałam na miting i było ok. Kolega wyprawiał swoją szesnastą rocznicę trzeźwości. Był to dla mnie wyjątkowy dzień, ponieważ Leszek był jedną z trzech osób, dzięki którym uwierzyłam we wspólnotę AA. Na początku swojej drogi byłam na innym mitingu i nie spodobało mi się bardzo, bo było dużo w moim odczuciu siewców prawdy objawionej. Aż trafiłam na sobotni miting gdzie był właśnie Leszek, Heniu i Jurek. Mogliby być moimi dziadkami albo ojcami, ale przyjęli mnie bardzo ciepło, zaopiekowali się mną i sprawili, że pierwszy raz w życiu poczułam się mniej samotna i że gdzieś przynależę. Jurka już z nami nie ma, to już jakoś dwa lata jak nie żyje - nieodżałowana strata. Na mitingu porozmawialiśmy, zjedliśmy ciasto i każdy poszedł w swoją stronę.

Po powrocie do domu zabrałam psa na spacer i właśnie na tym spacerze spotkałam mojego serdecznego kolegę z ostatniego odwyku. Fantastycznie było go spotkać! Porozmawialiśmy trochę, wyściskaliśmy się i umówiliśmy się na kawę i spacer w drugiej połowie czerwca, bo tak nam terminowo pasuje. A może uda się wykombinować coś wcześniej. Takimi ludźmi powinnam się otaczać - serdecznymi i trzeźwymi.

Nie mam planów na wieczór. Chcę po prostu przetrwać. Strasznie chce mi się płakać, ale nie leci żadna łza. Czuję się jakby mi ktoś zajebał w splot słoneczny. Czuję się jakby mnie ktoś przejechał czołgiem. Czuję się jakby mi z serca odpływały ostatnie krople krwi. Czuję się jak nikt. Jest mi kurwa ciężko i chcę tylko przetrwać chociaż kompletnie nie mam pomysłu jak to zrobić.

Do jutra.

Leave Dziennik #95/2026 - samotność to:

Written by

Read more #polish posts


Best Posts From ataraksja

We have not curated any of ataraksja's posts yet. But you can encourage our curation team to review posts by visiting them regularly and by referring other readers. Because we give priority to frequently read content.

More Posts From ataraksja