rozku avatar

KAJTEK

rozku

Published: 01 Jan 2019 › Updated: 01 Jan 2019KAJTEK

KAJTEK

KAJTUŚ - MÓJ KOT, MÓJ TOWARZYSZ, MÓJ PRZYJACIEL

To nie będzie ten tekst, który planowałam napisać.
Tamten jeszcze poczeka, ale opublikuje go też, tylko w swoim czasie.
Kajtek w ostatnich miesiacach troszkę podupadł na zdrowiu i siłach, wiec mój entuzjazm do zamieszczenia tamtego obiecanego postu, mocno mi opadł.
Zaczęłam z moim kotem chodzić po lekarzach, martwić się o jego stan..



Ale klątwa grudnia w moim życiu nadal trwa.
Mój zielonooki przyjaciel odszedł.

fullsizeoutput_54d5.jpeg




Mimo wszystko, nie spodziewałam się takiego zakończenia tego 2018 roku.

Mieliśmy z nim piękne, radosne, i bogate w emocje życie; pełne rozlicznych zakrętów, trudów, wyzwań, wzruszeń, mruczeń i przytulań.
Moje kochane kocisko było ze mną zawsze i wszędzie. Towarzyszyło tym wszystkim wydarzeniom mojego życia przez wiele wspólnych lat. Był ze mną zanim poznałam swojego męża i zanim pojawił się na świecie nasz syn.
Kajtuś dożył pięknego wieku ok.20 lat i zasnął, by już się nie obudzić.
Serce mi pękło. Kolejny raz w życiu.

Strasznie, strasznie mi smutno.
Smutno, przykro, pusto i cicho 😔.

Ale nie przypuszczałam, że tak się zakończy ten grudzień.
Pomimo jego lat, Kajtek nadal był w dobrej formie. Nikt nie dowierzał, że ma już tyle lat.
Miał czyste, zielone spojrzenie, gładkie futerko, spokojne oddechy.
Tylko mocno osłabł w ostatnim czasie, nie dla niego już parapety i wysokie balustrady. Stał się słabszy, spokojniejszy, cichszy, wycofany, kochańszy, łagodniejszy. Jego kocia dzikość jakoś zmiękła..
Łatwiej dał się pogłaskać, łatwiej zabrać na kolana, od samego patrzenia zaczynał mruczeć i głaskany - od razu zasypiał.
Naprawdę miałam nadzieje, że jeszcze trochę z nami pobędzie.
Niestety.
27 grudnia nasza wspólna przygoda się zakończyła.

Mój synek codziennie płacze, ja razem z nim. To jego pierwsza śmierć.
Kajtuś był jego kumplem, odkąd Mały się urodził. Towarzyszył jego dzieciństwu od samego początku.
Potworne jest to starzenie, chorowanie i umieranie; obojętnie czyje.
Zwierzyna też czuje, kocha, cierpi, denerwuje się, choruje, gaśnie, też zapada się w sobie, też uchodzi z niej życie..
Mój synek przy nim uczył się empatii, delikatności, miłości i współczucia dla zwierząt.
Współczucia dla wszystkich żywych istnień, nie tylko tych domowych - śpiących na podusiach w ciepłych pieleszach. Ale także tych przy budach, na łańcuchu, w cyrku, w ciasnych boksach mleczarni, w lasach, zagrodach i rzeźniach.
Każde stworzenie czuje tak samo. Mój syn już dawno to wie. Wie jak płacze zwierzątko, które zrani się w łapę.
Niezależnie od tego jak nazywa się ten konkretny gatunek zwierzaka.
(..)

Nie ma już mojego kota, towarzysza wielu lat 😔
Zostały samotne miski.
I gdzieniegdzie odbite ślady małych, kocich łapek.

IMG_4089.jpg




To jedne z ostatnich zdjęć mojego kochanego Kota;
..to weterynarza, w poczekalni:

IMG_3397.jpeg




..i to w domu
(nie wiedziałam jeszcze, że został mu tylko tydzień życia 😢:

img_8732.png




"Umrzeć - tego się kotu nie robi", ale człowiekowi można?!?
"Mała śmierć", a strata tak samo bolesna i przepastna.
(...)



COLDPLAY - "Fly On"





(...)

Leave KAJTEK to:

Written by

Read more #pl-emocjonalnie posts


Best Posts From rozku

We have not curated any of rozku's posts yet. But you can encourage our curation team to review posts by visiting them regularly and by referring other readers. Because we give priority to frequently read content.

More Posts From rozku