Umarłam z miłości
Umarłam z miłości. Umarłam rok temu. Gdy odszedł on. Wydawało mi się najważniejszy. I tak jest do tej pory. Myśli zafiksowane są tylko na jego punkcie. Umarłam razem z nim. Duszą, bo ciałem niestety dane było mi być nadal. Umarłam i trwałam sobie w stanie zawieszenia tyle czasu. Dopóki nie pojawił się ON.
Tułałam się po życiu bez sensu. Bez sensu, nadziei, wiary. W siebie, w świat, w cokolwiek. Nie wiem po co się tułałam. Dopóki nie pojawił się ON.
Nie chciało mi się żyć milion razy. Zdarzyło mi się chlać bez opamiętania, płakać, krzyczeć, próbować się zabić, chcieć odejść. Dopóki nie pojawił się ON.
Ten ON to Bartosz. Dziś ma trzy miesiące. Przeżywałam dramat po jego narodzinach, kiedy nie mógł oddychać zaraz po porodzie. Szpitale, stres, moja kolejna mentalna śmierć. Dziś kocham, kocham najmocniej na świecie i już nie umieram. Dziś żyję, bo żyje ON.
Love U młody, jeszcze pozamiatasz świat.
Leave Umarłam z miłości to:
Read more #polish posts
Best Posts From dyzia
We have not curated any of dyzia's posts yet. But you can encourage our curation team to review posts by visiting them regularly and by referring other readers. Because we give priority to frequently read content.