Strażnicy (prolog)
____ J'on stanął nad ostatnią zabitą bestią i przyjrzał jej się z nieukrywanym obrzydzeniem. Z rozprutego szerokim cięciem brzucha wyleciała cała treść i śmierdziała niemiłosiernie.
Na takiej diecie nie można być zbyt szczęśliwym - pomyślał i zaczął wycierać swój niezawodny , ostry jak brzytwa , choć mający już swą historię miecz.
Pole bitwy a właściwie rzezi wyglądało co najmniej imponująco, choć nie wiadomo czy to właściwe określenie.
W każdym razie rozprute na wszelkie możliwe opcje ciała czterech ogruli; człekokształtnych istot, jednak o dużo większej czaszce, potężnych zębiskach, wyłupiastych oczach ,mocnych rękach i nogach lub w każdym razie kończynach górnych i dolnych , które je przypominały, ścieliły się na dziedzińcu, całkowicie blokując drogę.
Wiedział doskonale że ogrule polują dość często w małych grupkach i słyszał o ginących w puszczy zarówno amatorach grzybów i jagód, jak i uzbrojonych kłusownikach.
Jednak nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się usłyszeć historii o ogrulach napadających ludzi podróżujących głównym szlakiem. Tego raczej nie praktykowały a trudno było przypuszczać by tak doskwierał im głód w puszczy pełnej zwierzyny choć jak wiadomo największym ich przysmakiem było ludzkie mięso.
Nie były też na tyle rozumne by ktokolwiek zdołał się z nimi dogadać w jakiejkolwiek kwestii. Ich naturą rządziły raczej instynkt i odruchy.
Mimo tego ,tuż przed zapadającym zmrokiem cztery dorodne okazy wyskoczyły na główny trakt i zaatakowały jeźdźca z taką zawziętością jakby od tego zależało ich życie.
Pomimo tego , że nawet czwórka dużo roślejszych przeciwników nie sprawiła mu większych problemów a jego miecz znaczył coraz to nowe krwawe szlaki w powietrzu, J'on wiedział, że może to oznaczać jedno : czarna magia.
Rzucił ostatnie spojrzenie na pobojowisko, nie znalazłszy jednak żadnej wskazówki szybkim skokiem znalazł się w siodle swej przywykłej do widoku krwi i walki klaczy i wolno ruszył przed siebie, popędzając ją delikatnie piętami.
Jeśli faktycznie jego przypuszczenia mogłyby znaleźć pokrycie w prawdzie musiał liczyć się z tym , że to nie ostatni taki atak i mieć oczy dookoła głowy. Wiedział, że przyczyna tego może kryć się w jego dobitnym wystąpieniu na zeszłotygodniowym weselu córki króla Elwaru, gdzie został zaproszony jako przedstawiciel bractwa Strażników, co lekko powiedziawszy nie mogło podobać się czarodziejom, którzy z bractwem toczyli już długą wojnę , oczywiście nie jawną , głównie o wpływy na głowy państw i możliwość doradzania tymże.
A on na tymże weselu, mając już nieźle w czubie, nie omieszkał wyrazić swej dezaprobaty w drugą stronę , nazywając zebranych przy stole przedstawicieli czarodziejskiego fachu "zachłannymi bydlakami bez zasad i sumienia", dzięki czemu poproszony został o udanie się , pomimo swej woli na spoczynek. I to przez samego króla, być może na szacunek jakim on z kolei darzył bractwo.
Jednym zdaniem czarodzieje nie darzyli bractwa sympatią i vice versa.
Leave Strażnicy (prolog) to:
Read more #fantasy posts
Best Posts From marek.bogacz
We have not curated any of marek.bogacz's posts yet. But you can encourage our curation team to review posts by visiting them regularly and by referring other readers. Because we give priority to frequently read content.
More Posts From marek.bogacz
- Serca wołanie
- Tytułem wstępu...
- Dzisiejszy marketing sieciowy..jak ja to widzę.
- Kiedyś...
- Kolejny przykład na to w jaki sposób politycy dzielą Polaków i starają się prać mózgi...
- Ostrzeżenie przed oszustem !
- Miłość Dobro Pomaganie - Lokal dla bezdomnych
- Alkoholizm . Moje doświadczenia.
- Chwała bohaterom...i pomoc nie mieszcząca się w ludzkich granicach!
- Xenia i doskonały przykład brandingu :)